Zima już ( chyba) za nami, ale ja chciałbym jeszcze wrócić na zaśnieżone jakuszyckie trasy, gdzie od 7 do 9 marca odbył się 49 Bieg Piastów.
Przygotowania rozpoczęły się obiecująco.
Dla nie wtajemniczonych wyjaśnię, że przygotowania, to w moim przypadku takie wytrenowanie ciała, aby…nie cierpieć po zawodach😊.
Tak więc – powtórzę – przygotowania rozpoczęły się obiecująco. Duże ilości śniegu, pięknie przygotowane trasy i cały tydzień ferii miały sprawić, że pokonanie trasy w Jakuszycach miało być łatwe i przyjemne. Niestety oczekiwania minęły się z rzeczywistością o całe 25 km, które planowałem pokonać podczas marcowych zawodów.
Już pierwszego dnia ferii na siódmym kilometrze przepięknej trasy na Kubalonce wywinąłem POTĘŻNEGO orła. Upadek był tak mocny, że byłem pewien, iż połamałem sobie żebra. Na szczęście po wizycie na SOR w Cieszynie, okazało się, że żebra są całe ( choć do dzisiaj nie jestem pewien czy na pewno).
O bieganiu na nartach mogłem zapomnieć, z czym trudno było mi się pogodzić, ponieważ jest to jedyna forma biegu, która pozwala mi się przemieszczać na więcej niż 100 m. Jazda samochodem była katorgą, ale dzielnie rozwoziłem Rodzinkę po okolicznych wyciągach i innych atrakcjach.
Na szczęście, na tydzień przed zawodami okazało się, że ból jest na tyle znośny, że uda się podjąć walkę.
7 marca, na 6 kilometrowej trasie stanęła nasza Alicja, i po dzielnej walce osiągnęła linię mety na 602 mjsc./667 z czasem ⌚1 godz. i 56 sek.
W niedzielę, razem z moją pierwszą żoną Krystyną oraz pierwszym synem Jackiem stanęliśmy na starcie biegu na 25 km.
Sam bieg przebiegł bez większych problemów i spektakularnych wydarzeń. Żeby przebiec 25 km bez żadnego przygotowania musiałem po prostu wykorzystać swoje doświadczenie w tej dyscyplinie. Podczas biegu cały czas byłem skupiony i pamiętałem, aby zmieniać siły działające na poszczególne partie mięśni. Raz odbijałem się bardziej z nogi, raz biegłem bardziej „na rękach”, na podbiegach podchodziłem, ale za to na zjazdach moje 100 kilogramów rozpędzało się do niewyobrażalnych i nieosiągalnych dla innych prędkości. 😊
Na metę dotarłem – o dziwo – w całkiem dobrej formie na 535 mjsc./1755 w czasie ⌚2 godz. 28 min. Jacek był 890/1755 z czasem ⌚2 godz. 24 min., a Krysia 1225/1755 w czasie ⌚3 godz. 25 min.
To był bardzo dobrze spędzony czas z Rodzina i Przyjaciółmi, i już myślę o następnym roku, kiedy to odbędzie się jubileuszowy 50 Bieg Piastów. Będzie to ( mam nadzieję) mój 30 start w tych zawodach, więc przygotowania ruszają już dzisiaj 😊.